[Artykuł] Wyścigi NASCAR

Tutaj możesz zamieścić ciekawego news'a oraz skomentować artykuł z naszej strony www
Awatar użytkownika

Topic author
RadAg!
Sheriff
Posty: 11520
Rejestracja: 13 paź 2006, 13:27
Samochód: 2001 Ford Crown Victoria Police Interceptor
Skąd:
Kontaktowanie:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: RadAg! » 07 kwie 2011, 23:23

Pisz, pisz bo ja tez lubie NASCAR :)
Jest:
2001 Ford Crown Victoria P71 od 2009
Były:
1995 Chevy Lumina APV 3.1
1995 Mercury Sable 3.8
1995 Ford Taurus 3.0
>>>RoadRunners.pl na Facebook'u<<<
>>>Crown Vic na Facebook'u<<<

Awatar użytkownika

Z/28
Posty: 440
Rejestracja: 18 sty 2011, 20:35
Samochód: 1991 Chevy Camaro Z/28, 1972 Chevy Chevelle
Skąd:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: Z/28 » 08 kwie 2011, 23:15

Jedna z największych gwiazd NASCAR Dale Earnhardt wygarł największy wyścig sezonu w 1998 po 20 latach prób. W 2001 roku będąc na trzeciej pozycji (na drugiej był jego syn Dale Earnhardt Junior) na ostatnim łuku ostatniego okrążenia jego auto #3 wpadło w poślizg i uderzyło w okalającą tor ścianę... Wypadek nie wyglądał groźnie jednak Dale zmarł po przewiezieniu do szpitala. W chwili śmierci miał na swoim koncie 76 zwycięstw w wyścigach Winston Cup Series.

Wypadek można zobaczyć tutaj:
phpBB [video]



Nazwa NASCAR odnosi się głównie do sportu i nigdy się nie zmienia ale nazwy pucharu o który walczą kierowcy zmienia się w zależności od sponsorów. Tak więc od początku wyscigów NASCAR przedstawia się to tak...
Strictly Stock Series: 1949
Grand National Series: 1950 - 1971
Winston Cup Series: 1972 - 2003
Nextel Cup Series: 2004 - 2007
Sprint Cup Series: 2008 - ?
Ostatnio zmieniony 08 kwie 2011, 23:23 przez RadAg!, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Prosze linki video tagowac [video]link[/video]. Wtedy mozna je obejrzec bezposrednio na forum :)
1972 Chevrolet Chevelle 350
1991 Chevrolet Camaro Z/28 305 TPI
2002 Fiat Punto Sporting 1.2
;)


BOB
Posty: 631
Rejestracja: 11 gru 2010, 10:42
Skąd:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: BOB » 09 kwie 2011, 10:43

Mówiąc o NASCAR nie można nie wspomnieć Króla - "The King" Lee Petty, legenda wyścigów i zdobywca wielu tytułów, jeżdzący z #43. Nie jestem fanem NASCAR, znam Króla poprzez moje zainteresowanie moparami, więc ewentualny szerszy opis postaci pozostawię fanom tematu. Od siebie dodję kilka zdjęć;

przy replice 1959 Plymouth'a
0194fb539f.jpg
1960 Plymouth w muzeum rodziny Petty
Good Old 43.jpg
1961 Plymouth na zdjęciu archiwalnym
Richard_Petty.jpg
Takim samochodem Lee miał wypadek podczas jednego z wyścigów (#43 do góry kołami)
pettycrash.jpg
auto po wypadnięciu poza tor wygladało nieciekawie...
Pettycarcrash.jpg
phpBB [video]


kilka innych samochodów Króla:
67plym.jpg
782 Richard Petty's 1971 Plymouth #2.jpg
707 Richard Petty's 1973 winnig Dodge # 1.jpg
RichardPettyRoadrunner.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
MOPAR - My Old Plymouth Always Runs

Awatar użytkownika

Topic author
RadAg!
Sheriff
Posty: 11520
Rejestracja: 13 paź 2006, 13:27
Samochód: 2001 Ford Crown Victoria Police Interceptor
Skąd:
Kontaktowanie:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: RadAg! » 09 kwie 2011, 10:55

Przecudowne te Plymouthy z lat 70-tych, szczegolnie 71 mi sie podoba.
Jestem w szoku, ze w tory byly tak kiepsko zabezpieczone w tamtych latach, tylko metalowe barierki. Takie wypadniecia z toru musialy byc dosc czeste...
Jest:
2001 Ford Crown Victoria P71 od 2009
Były:
1995 Chevy Lumina APV 3.1
1995 Mercury Sable 3.8
1995 Ford Taurus 3.0
>>>RoadRunners.pl na Facebook'u<<<
>>>Crown Vic na Facebook'u<<<


piotrekzet

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: piotrekzet » 08 lut 2012, 23:37

Radek, nie wchodzi mi ta strona, do której dałeś link :(
I nadal nie wiem co z samochodem technicznym i resztą zasad, myślałem że to jest ta druga część, która miała być! :)
Chłopaki, mam już V8, ja chcę NASCAR!!! :D
I koła na 5 śrub, ale jedynie 225 i 235/60 R16:)

Awatar użytkownika

Topic author
RadAg!
Sheriff
Posty: 11520
Rejestracja: 13 paź 2006, 13:27
Samochód: 2001 Ford Crown Victoria Police Interceptor
Skąd:
Kontaktowanie:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: RadAg! » 09 lut 2012, 18:11

piotrekzet pisze:Radek, nie wchodzi mi ta strona, do której dałeś link :(
Ktora strona?
Jest:
2001 Ford Crown Victoria P71 od 2009
Były:
1995 Chevy Lumina APV 3.1
1995 Mercury Sable 3.8
1995 Ford Taurus 3.0
>>>RoadRunners.pl na Facebook'u<<<
>>>Crown Vic na Facebook'u<<<


piotrekzet

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: piotrekzet » 10 lut 2012, 12:59

Już OK :) Link do artykułu o NASCAR :)

Awatar użytkownika

KARLone
Posty: 3459
Rejestracja: 29 sty 2010, 12:07
Skąd: Górny Śląsk

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: KARLone » 18 mar 2012, 22:13

Polak w NASCAR http://sport.onet.pl/motorowe/najszybsz" onclick="window.open(this.href);return false; ... omosc.html

- Robert Kubica to przy mnie pikuś – mówi Władysław Surma, jedyny Polak w historii wyścigów NASCAR. By zasłużyć na przydomek "Najszybszy Polak świata" uciekł w 1973 roku z PRL. Motorynką. Śladami... Mikołaja Kopernika.
Władysław Surma i jego samochód
fot. archiwum Władysława Surmy

Zacznijmy od relacji prasowej. Oto "Echo Krakowa" z 30 maja 1973 roku:

"Młody pracownik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie postanowił w oryginalny sposób uczcić 500. rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika. Pragnie mianowicie odbyć motorowerem podróż szlakiem miast Kopernikowskich nie tylko leżących w Polsce.

Miłośnik Kopernika jest także plastykiem amatorem i zamierza wykonać szereg szkiców obiektów związanych z postacią Mikołaja Kopernika. Zaopatrzył się także w materiały propagujące polski szlak kopernikowski.

W długą trasę obejmującą m. in. Toruń, Padwę, Ferrarę i Bolonię wyruszy dzisiaj o godz. 17 spod pomnika Mikołaja Kopernika na Plantach. Jego podróż po Europie będzie przy okazji sprawdzianem wytrzymałości nowego typu motoroweru krajowej produkcji - "Pegaz". Podróżnik nie ujawnił nam swego nazwiska, zamierza bowiem posługiwać się pseudonimem artystycznym."

Młody pracownik MPK nie zdradził nie tylko swojego nazwiska, ale także prawdziwych intencji. Tylko rodzice i czterej bracia wiedzieli, że Władek nie ma zamiaru wrócić. - W Polsce czułem się zabetonowany, kombinowałem jak uciec, by poczuć prawdziwy smak wolności. Olśniło mnie, gdy pewnego dnia stanąłem przed cukiernią "Markiza" i zobaczyłem wielki plakat "Mikołaj Kopernik 1473-1973" - wspomina Surma. 500-lecie urodzin słynnego astronoma wykorzystał jako pretekst do wyjazdu z kraju.

Rozmawiamy w jednym z krakowskich centrów handlowych. Taka Polska to dla Surmy nowość. Wyjechał z szarego, smutnego kraju, a gdy w 1988 po raz pierwszy wrócił, poczuł się rozczarowany jeszcze bardziej. Dziś już jest inaczej. Do Krakowa wpadł na kilka dni, by promować swoją książkę "Prorok", ale wkrótce ma zamiar wrócić na stałe.

Zanim wyruszył, poddał motorower małej modernizacji. Dzięki zmianie tylnej zębatki z górki ten potwór o mocy 1,6 KM mógł pędzić nawet 80 km/h, za to pod górkę... nie jechał w ogóle. - Trzeba było widzieć mnie w drodze z Austrii do Włoch. Tam, w górach, pchając motorynkę, byłem prawdziwą sensacją. Ludzie zwalniali, machali, wychylali się przez okna i bili brawo. To była zwariowana podróż od samego początku. Zaraz za Krakowem nieomal nie wpadłem w wojskową ciężarówkę. Cudem się wyrobiłem, ale zahaczyłem o pakę i rozerwałem ucho!

Pierwszy powiew wolności był szokiem, 24-letni chłopak przez dwa dni błąkał się bez celu po ulicach Wiednia wlepiając oczy w sklepowe witryny. Trochę popracował, trafił nawet na dawny tor Formuły 1, gdzie czyścił bolidy, wreszcie przedostał się do Włoch, by mimo wszystko podążać śladem Kopernika. Misja skończyła się w Padwie, gdy motorower padł łupem złodziei. Przez kilka tygodni błąkał się po Rzymie, wreszcie bez grosza przy duszy wrócił do Wiednia. Tam zakręcił się wokół odpowiednich ludzi, którzy zajmowali się przerzucaniem uciekinierów z bloku wschodniego do USA.

W tym czasie mieszkanie rodziny Surmów w Nowej Hucie stało się obiektem nalotów agentów bezpieki. - Jeszcze w Wiedniu szwendałem się po polskich knajpach i pyskowałem na komunistów. Niestety szpicli tam nie brakowało... Moje listy do domu były przechwytywane, a rodziców odwiedzali smutni panowie. Nie odpowiadali na żadne pytania, za to wywracali dom do góry nogami. Wiadomo było, że chodzi o mnie... Rodzice byli przerażeni i wściekli. W końcu ojciec poszedł na komendę. Powiedział, że od teraz czeka z wrzątkiem stojącym na gazie i siekierą w łazience. Jeśli raz jeszcze ktoś przyjdzie, żona będzie lać wrzątkiem, a on odrąbie głowy. Zrozumieli, że nie żartuje i naloty ustały – mówi Surma.

On wtedy był już z zupełnie innym świecie. Gdy wylądował w Nowym Jorku z Władysława zmienił się w Waltera.

Marzenia o wyścigach musiał chwilowo schować do pustej kieszeni i rozpocząć walkę o przetrwanie. Za 2 dolary i 85 centów na godzinę stał przy szlifierce w firmie Lincoln Mold and Die Company. Po czterech latach uzbierał na ciężarówkę, którą woził towary ze wschodniego na zachodnie wybrzeże Stanów. Po dwóch latach kupił lodziarnie, wreszcie zabrał żonę i wyemigrował do Kanady, by przejąć i odnowić podupadający motel, znajdujący się tuż obok wodospadu Niagara. Taki z wannami w kształcie serca. Ot typowa amerykańska kariera – od szlifierza niemalże do milionera.

Milionerem był z pewnością wobec ówczesnego kursu złotówki. Tak właśnie był przedstawiany w polskiej prasie, gdy w 1990 pojawił się w Krakowie, by rozdawać pieniądze zwolennikom Lecha Wałęsy.

"Dziennik Polski" z grudnia 1990 roku:

"Pewnej starszej krakowiance dał 400 tys. złotych, drugiej 600 tys. zł, uczniowi z Kęt pół miliona, a uczennicy z Andrychowa okrągły milion! (..) Łącznie było tego parę melonów".

W politykę zaangażował się już wcześniej. Impulsem był rok 1981 i stan wojenny. - Wpadłem na pewien pomysł. Jeden ze znajomych pracował w fabryce. Przygotował dwie ciężkie metalowe kule i łańcuchy, które przyczepiliśmy do moich nóg w kostkach. 14 grudnia 1981 z tymi kulami przy nogach szedłem ulicami Nowego Jorku na czele 10-tysięcznego tłumu polskich emigrantów. Ruszyliśmy spod budynku ONZ, kolega przebrany za Rosjanina okładał mnie batem, aż doszliśmy do polskiego konsulatu. Tam wdrapałem się na furgonetkę i spaliłem radziecką flagę – opowiada Surma.

Wtedy jego zdjęcie pojawiło się w "New York Times" - stoi dumnie dzierżąc w dłoniach transparent "Russia – keep hands off Poland".

Wiedział jak śmierdzi komunizm. Pamięta mały domek kryty strzechą gdzieś w lasach pod Limanową. Pamięta lampę naftową i kromki chleba z cukrem. Pamięta zabawę "rakietami" nasączonymi denaturatami i jak przez mgłę widok płonącej strzechy. - Rakietka wystrzelona przeze mnie spadła na dach, pożar strawił całą chałupę. Zostaliśmy bez niczego, dosłownie w krótkich spodenkach. Ojciec zabrał nas do Nowej Huty i przez kilka tygodni całą rodziną gnieździliśmy się w jednym pokoju w hotelu robotniczym. Potem dostaliśmy mieszkanie.

Już wtedy marzył o wyścigach. Siedząc w fotelu wyobrażał sobie, że jest Jackiem Stewartem.

Rok po przybyciu do Stanów był już amatorskim kierowcą rajdowym, ale poważniejsza zabawa zaczęła się w latach osiemdziesiątych. Od Kurta Matthewsona kupił porsche 944 i startował, ponoć z powodzeniem, w Rothmans Porsche Challenge. - Szybko zobaczyli, jaki ze mnie wariat. Gdy na jednym zakręcie wyleciałem z trasy i przeleciałem kilka metrów nad ziemią nazwali mnie ":Latający Polak" – szczerzy zęby w uśmiechu. I to musiało być właśnie jakoś wtedy, gdy postanowił... odmłodzić się o 10 lat.

Jako sportowiec w amerykańskich i kanadyjskich mediach zaistniał na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W 1991 przedstawia się jako 32-latek, który uciekł z Polski w 1973 będąc jeszcze dzieckiem. I liczy, że nikt nie zapyta jak to się stało, że 14-letni chłopiec dostał zgodę od rodziców i władz na samodzielny wyjazd motorynką do Włoch. Surma zaczyna kombinować – wie, że teraz lepiej nie wspominać o ukończonym w Polsce technikum samochodowym i dziewięciomiesięcznej odsiadce za udział w bójce. Trudno byłoby uwierzyć o taki dorobek w przypadku 14-latka.

Zapytany o przyczyny takiego stanu rzeczy, bagatelizuje sprawę: - Jeden z dziennikarzy odjął mi kiedyś przez pomyłkę 10 lat i tak już zostało. Zresztą i tak większość ludzi daje mi mniej lat, niż mam naprawdę.

Aby dostać się do NASCAR, trzeba spełnić dwa warunki. Mieć zaplecze finansowe i zaistnieć w ARCA, która stanowi niejako wyścigową drugą ligę. Tego pierwszego Surma nie miał, na sukcesy w ARCA nie chciało mu się czekać. Więc wybrał drogę na skróty i zagrał va banque. - W grudniu 1988 roku w Australii zorganizowano bożonarodzeniowy wyścig NASCAR. Aby w nim wystartować wystarczyło posiadać międzynarodową licencję wyścigową, a taką miałem. Zaryzykowałem. Za 19 tysięcy dolarów wynająłem auto na miejscu i poleciałem do Australii – mówi Surma.

Wyścig był piekłem, przy temperaturze powietrza 38 stopni Celsjusza, kierowcy gotowali się w swoich kabinach. Zwycięzca, Morgan Shepher po przejechaniu 280 okrążeń dotarł na metę całkowicie wyczerpany i odwodniony. Niemal z marszu trafił w ręce lekarzy.

Dla Polaka wszystko było nowe. To był jego debiut w tego rodzaju wyścigach. Zabrał ze sobą kombinezon, który dobrze sprawdzał się w Kanadzie, ale nie w takich upałach. Po przybyciu do Australii, pojawiły się kłopoty z samochodem. Zanim udało się znaleźć zastępcze auto, stracił kilka sesji treningowych. Do wyścigu przystąpił niemal z marszu. - Ostatecznie zająłem 23. miejsce na 32 kierowców. Zarobiłem 23 tysięcy dolarów, czyli tyle ile wydałem... Opłaciło się, bo w świecie NASCAR wreszcie zostałem zauważony. Mój wynik, jak na całkowitego żółtodzioba, zrobił wrażenie. No cóż, mi zawsze wszystko przychodziło ot tak – śmieje się.

I tak Surma zaczął pędzić z prędkością ponad 300 km/h po owalnych torach. W ARCA ścigał się nieregularnie przez trzy sezony, w debiucie zajął 16. miejsce, kilkakrotnie stanął na linii startu NASCAR. Teraz mógłby z czystym sumieniem zaśpiewać wraz z Krzysztofem Krawczykiem "Skasowałem kilka bryk". Najpierw rozbił porsche, a podczas wyścigu ARCA na torze Pocono w Pensylwanii podczas kwalifikacji walnął o ścianę Oldsmobilem kupionym za 30 tysięcy dolarów.

- Nie wiedziałem, że auto jadące przede mną zostawiło na torze plamę oleju. Wpadłem w nią wchodząc w zakręt po zwolnieniu do 280 km/h. Auto natychmiast straciło przyczepność i zaczęło kręcić się jak bąk. Widziałem, że zbliżam się do bariery, ale nie mogłem nic zrobić. Sekundy później auto zamienione w kupę żelastwa zsuwa się bezwładnie po pochylonym torze, a ja wiedzę nadjeżdżającą karetkę. Chcą pomóc mi wyjść, ale radzę sobie o własnych siłach. "Masz szczęście, że żyjesz" - słyszę od ludzi, którzy podbiegają jako pierwsi – relacjonuje.

Rozbił się raz jeszcze – w 1991 na torze Talladega w Alabamie. Przywrócenie samochodu do stanu używalności kosztowało go 20 tysięcy dolarów. Na wszystko wykładał z własnej kieszeni. - Potrzebuję sponsora. Obecnie sam płacę za samochody, naprawy, opony, wynajęcie serwisantów. Siedząc w samochodzie wyścigowym nie boję się wypadku. Boję się późniejszych konsekwencji finansowych – mówił w 1991 w rozmowie z dziennikarzem Associated Press.

W miejscowych gazetach pisano wtedy o nim "Najszybszy Polak świata". I pewnie było w tym sporo racji. Kilkuletni Robert Kubica uczył się wtedy jazdy gokartem, a Surma na prostej mógł rozpędzić swojego 670-konnego potwora do prędkości 330 km/h.

W świecie NASCAR zaistniał, jednak wielkiej kariery nie zrobił i więcej wydał niż zarobił. Dziś pozostały mu tylko piękne wspomnienia, kilka zdjęć oraz teczka wypchana wycinkami z gazet. Gdy ją przegląda, co rusz coś z niej wypada, rozbieganymi dłońmi chce pokazać wszystko na raz. W 1992 roku założył partię monarchistyczną "Królestwo Polski" i został jej królem. W latach siedemdziesiątych za pomocą piórka narysował ogromny obraz "Narodziny Ameryki", na którym jak twierdzi, widać płonące wieżowce WTC. Chce grać w filmach, jeszcze się pościgać, namalować obraz z Lechem Wałęsą, walczyć z narkomanią i globalnym ociepleniem, napisać autobiografię, wystartować w najbliższych wyborach prezydenckich. No, chyba że uda się przywrócić monarchię, wtedy wolałby zostać królem Polski.

- Z takim wariatem jeszcze pan nie rozmawiał, co? - kończy nasze spotkanie podnosząc zwalistą sylwetkę. Podświadomie przyznaję mu rację, ale zaraz myślę sobie, że każdy z nas chciałby mieć tyle do opowiedzenia, nawet ryzykując zakwalifikowanie do grupy wariatów. Warto pamiętać o czymś jeszcze. Jeśli przed ucieczką z Polski powiedziałby w szaro-burej, smutnej Nowej Hucie, że kiedyś będzie kierowcą wyścigowym w Ameryce, pewnie też nikt by mu nie uwierzył...

Matthew Flash
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika

KARLone
Posty: 3459
Rejestracja: 29 sty 2010, 12:07
Skąd: Górny Śląsk

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: KARLone » 24 lut 2013, 11:01

W sobotę 23.02.2013 miał miejsce poważny wypadek w czasie zawodów na torze Daytona International Speedway. Zazwyczaj kończy się na potrzaskanych samochodach, niestety tym razem w wyniku kolizji obrażeń doznało 33 osoby znajdujące się na trybunach.

wideo znajdziecie pod linkiem
http://www.foxnews.com/sports/2013/02/2 ... p=features" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika

Topic author
RadAg!
Sheriff
Posty: 11520
Rejestracja: 13 paź 2006, 13:27
Samochód: 2001 Ford Crown Victoria Police Interceptor
Skąd:
Kontaktowanie:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: RadAg! » 25 lut 2013, 18:01

Zobaczcie to. Widać silnik i koło, które przebiły się przez ogrodzenie ochronne trybun.

phpBB [video]
Jest:
2001 Ford Crown Victoria P71 od 2009
Były:
1995 Chevy Lumina APV 3.1
1995 Mercury Sable 3.8
1995 Ford Taurus 3.0
>>>RoadRunners.pl na Facebook'u<<<
>>>Crown Vic na Facebook'u<<<

Awatar użytkownika

71Corvette454
Posty: 1416
Rejestracja: 10 paź 2010, 19:43
Samochód: '98 Oldsmobile Aurora Autobahn
Skąd: Kanie

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: 71Corvette454 » 25 lut 2013, 21:31

No solidnie uderzył... Mnie to zawsze zadziwia, że kierowcy są po takich numerach cali.

Awatar użytkownika

KARLone
Posty: 3459
Rejestracja: 29 sty 2010, 12:07
Skąd: Górny Śląsk

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: KARLone » 26 lut 2013, 22:02

cali... heh i nie mają abs, asr, ebd, acc, bas, hdc, Bóg wie czego jeszcze. Mają jedynie kiere, foltel i pedały, no może jeszcze warto wymienić klatę.

Awatar użytkownika

Topic author
RadAg!
Sheriff
Posty: 11520
Rejestracja: 13 paź 2006, 13:27
Samochód: 2001 Ford Crown Victoria Police Interceptor
Skąd:
Kontaktowanie:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: RadAg! » 27 lut 2013, 19:38

Bez klatki to by po takiej kraksie raczej nie było czego w kabinie szukać ;)
Jest:
2001 Ford Crown Victoria P71 od 2009
Były:
1995 Chevy Lumina APV 3.1
1995 Mercury Sable 3.8
1995 Ford Taurus 3.0
>>>RoadRunners.pl na Facebook'u<<<
>>>Crown Vic na Facebook'u<<<


BOB
Posty: 631
Rejestracja: 11 gru 2010, 10:42
Skąd:

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: BOB » 12 mar 2013, 19:01

Dla miłośników historii NASCAR nadarza się nieczęsta okazja nabycia samochodu mistrza. Na ebayu za jedyne pół miniona dolców wystawiono wóz Pettego LINK
43-1.JPG
43-2.JPG
Trochę dziwne, że brak aktualnego zdjęcia. wszystkie wyglądają jak skan z gazety...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
MOPAR - My Old Plymouth Always Runs

Awatar użytkownika

b182
Posty: 190
Rejestracja: 19 kwie 2012, 08:21
Samochód: 2003 Ford Taurus
Skąd: Gorlice

Re: [Artykuł] Wyścigi NASCAR

Post autor: b182 » 14 mar 2013, 18:44

Ja również jestem wielkim miłośnikiem NASCAR. Te wyścigi mają w sobie jakąś magię a sposób ich pokazywania jest niesamowity. F1 może się sporo nauczyć od organizatorów Nascar. Telewizja żyje każdym z wyścigów (a jest ich w sezonie przeszło 30) cały weekend. W F1 nie ma nigdy takiej walki jak w tej serii (podobnie polecam australijskie V8 Supercars- polecam obejrzeć na Youtubie filmiki- MEGA!. Niestety Europa to lipa. Prześcigają się w wynalazkach za miliony złotych a same wyścigi nie grzeszą jakoś atrakcyjnością. W USA auta są tanie, mocne, dość trudne w prowadzeniu a całość daje niesamowite widowisko.
Jeśli ktoś chce oglądać wyścigi na żywo mogę podać linka.:)

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika